Branża złomiarska była swego czasu swoistą Mekką VAT-owców, a mafie VAT-owskie zaciekle rywalizowały o wciągnięcie do współpracy każdego większego skupu złomu, który umożliwiał im robienie wałków. Walkę z tym procederem rozpoczęto już w 2011 roku, kiedy to weszła w życie ustawa wprowadzająca reverse charge w handlu złomem. Sukces? No nie do końca, bo jak to zwykle bywa u nas z prawem, ktoś tam czegoś nie dopatrzył i okazało się, że przepisy nie regulowały kolejnych etapów obrotu surowcami, na których to etapach produkt stawał się półproduktem, ulegał przetwarzaniu, przetapianiu, cięciu, rozdrabnianiu itd.

No i co w związku z tym? Ano to, że handel złomem wykazywano na fakturach jako sprzedaż półproduktów metalowych opodatkowanych na zasadach ogólnych (tj. bez zastosowania reverse charge), a więc obciążonych pełną stawką VAT, który następnie można było odliczyć, także zabawa w wyłudzanie dalej trwała na całego. Dopiero rok później ustawodawca wprowadził szczegółowy katalog towarów branżowych, w stosunku do których stosuje się obciążenie odwrotne i nagle, dziwnym trafem, zaczęły masowo znikać z rynku „skupy złomu” opierające swoją działalność na jednym kontenerze postawionym gdzieś na podwórku gospodarstwa w jakiejś zapadłej wsi.