Od 1 marca 2017 roku obowiązują nowe, mocno zaostrzone przepisy dotyczące przestępczości VAT-owskiej. I tak za podrabianie i przerabianie faktur VAT (a więc za dokumentowanie za ich pomocą zdarzeń gospodarczych, które nie miały miejsca) grozi odpowiednio:

a) od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, jeśli kwota na fakturach nie przekroczy 200 tys. PLN

b) min. 3 lata pozbawienia wolności, jeśli lewe faktury będą opiewały na kwotę wyższą, niż 5 mln PLN

c) min. 5 lat więzienia do „ćwiary” (25 lat) za nierzetelne wystawianie lub podrabianie faktur VAT na kwotę wyższą niż 10 mln PLN

No sporo, a do tego jeszcze dojdą przeróżne grzywny (i to niemałe, bo do 3000 stawek dziennych), także jeden delikwent z drugim mogą unikać komornika do końca życia i nigdy już nie wezmą tostera na raty. Oczywiście, sąd może orzec o nadzwyczajnym złagodzeniu kary w przypadku pójścia na współpracę i podzielenia się istotnymi informacjami z organami ścigania oraz jeśli sprawca zwróci korzyść majątkową związaną z popełnieniem przestępstwa (całość albo przynajmniej większość). Ehhh…

I teraz powstaje ważne pytanie: czy szeregowy prezes jednej z firm w karuzeli będzie realnie zagrożony karą 25 lat więzienia, no bo w końcu to on podpisywał faktury, firma była na niego itd.? No więc właśnie niekoniecznie: w opinii radców prawnych wyspecjalizowanych w tematyce najwyższe „widełki” nie są przeznaczone dla osób, które, w dużym uproszczeniu, „nie mają świadomości tego, że popełniają jeden z tych czynów”. Czyli w praktyce wygląda to tak, że najwyższe kary będą dostawali organizatorzy karuzel i osoby z ich kierownictwa, a nie przeciętni prezesi. Pewnie kogoś to ucieszy, innych zmartwi, nie wnikam…

Kategorie: Bez kategorii